22 lipca 2009

Sesja Karola

Razu pewnego przyszło mi pojechać do Rudy Śląskiej żeby zobaczyć po raz pierwszy Karola.
Karol był już wcześniej fotografowany ale niezbyt wyraźni wyszedł bo był wtedy w brzuszku mamy - Madzi. Tym razem wystąpił już w roli głównej.
Podczas sesji świetnie się bawiliśmy z Madzią, Leszkiem i Elizą - siostrą Madzi.
Wpierw wykorzystać trzeba było słoneczko, potem już można było wejść do domku.
Takich sesji to każdy fotograf sobie może życzyć. Rodzice totalnie otwarci na pomysły, na sam fakt ingerowania w ich nawyki z dzieciątkiem. Człowiek może realizować to, co mu do głowy przyjdzie.
Pozdrawiam Was serdecznie Madziu, Elizo i Leszku. I do zobaczenia zimą :)
Mariusz
















18 lipca 2009

Duża piaskownica z wodą

Oj długo mnie tu nie było.

Sezon ślubny i obłożenie pracy dało się we znaki. Po drodze jeszcze dwie komunie. Bardzo fajne rzeczy i dużo pozytywnych emocji wiązało się z tym tematem.

Mam nadzieję jednak, że uda mi się jakoś wygospodarować więcej czasu w przyszłości.

Teraz skupię się na wakacjach – Kołobrzeg 2009.

Krótko byliśmy ale za to zaczerpnąłem z rodzinką trochę innego powietrza, sprawdziliśmy na dalekiej trasie nowe auto ale przede wszystkim Maciek po raz pierwszy zobaczył morze! W jego języku i języku Wojtka to duża piaskownica z wodą. Chłopaki bardzo polubili zabawę w tej piaskownicy.

Trudno było mi wybrać jakieś zdjęcia do prezentacji bo miałem ich sporo a do każdego jakiś sentyment.

Generalnie nasz wypad mogę podzielić na dwa rozdziały: zwiedzanie z zabawą oraz plaża i dużo piasku.

Mieszkaliśmy w domku letniskowym typu holenderskiego. Chłopaki mięli duży ubaw tam bo spali w jednym łóżku i strasznie rozrabiali :) Każdy z nich znalazł sobie ulubione miejsce bardzo szybko i w nim przesiadywał.

Fajną rzeczą było to, że właściciele mieli kilka starych zabawek po ich synku. Jedną z nich był samochodzik, na którym przez cały czas chłopaki jeździli. Nie raz spora wojna była o to, kto ma pierwszy jeździć.

Jako że chłopaki kochają pociągi, pojechaliśmy w miejsca, gdzie mogli doświadczać tego tematu w formie i zabawkowej i pełnowymiarowej. Wojtkowi zachciało się strasznie usiąść na torach więc mu pozwoliłem.

Odwiedziliśmy także pewien park rozrywki gdzie generalnie chłopaki się rozbiegali w różne strony. Wojtek po raz pierwszy odważył się wejść i zjeżdżać z dmuchanej ślizgawki, maciek natomiast odkrywał studnie, której głębokość wynosiła aż 1m :) Jak już zgłębił studnie to wsiadał do autek.

Był też czas by przespacerować się po centrum Kołobrzegu i tutaj ku uciesze dzieci też znalazła się fajna atrakcja – wielka kamienna kula obracająca się na wodzie. Wojtek po minucie był dość mokry. Ale nie ma się co łamać. W końcu było ciepło.

Innym razem odwiedziliśmy muzeum wojska polskiego gdzie sporą część zajmowały samoloty. Generalnie fajna rzecz ale nie tak małych dzieci. Wszędzie chcięli wejść a nie mogli. Więc znaczy ze beee

Podobała mi się komitywa, którą chłopaki wykazywali się w różnych sytuacjach: raz to było wspólne grzebanie w ognisku, innym razem wspólne jedzenie makaronu rękami – bo przecież po co łyżkami jak ma się ręce?

No ale to, co najbardziej nas i myślę chłopców, interesowało, to morze i duża piaskownica.

Wojtek już kiedyś był nad morzem gdy maciek właśnie pojawiał się na tym świecie więc dla niego to był już drugi raz. Maciek natomiast doznał szoku, że piaskownica może być tak duuuuża! I jeszcze obok niej dużo wody!

Chłopaki bawili się razem świetnie. Od kopania w piasku do rzucania patyków do wody i czekaniu aż przypłyną do nich. Pewnego dnia znaleźli wielką dziurę i od razu zameldowali się w niej na jakąś godzinę. Maciek wybrał oryginalną metodę wchodzenia do niej czyli zsuwał się na brzuchu głową w dół. Ale co ciekawe: zauważyłem, że Maciek raczej wolał w tym piasku się bawić podczas gdy Wojtek szukał doznań w wodzie i falach. Nie wiem czy to różnica wieku czy kwestia innych rzeczy.

Ostatniego dnia gdy Maciek poszedł już spać wziąłem Wojtka na zachód słońca. Pożegnał się ze słoneczkiem i plażą i obaj powiedzięliśmy sobie, że tu jeszcze wrócimy i żeby na nas poczekała :)

Jeśli mogę podsumować wypad to powiem, że dla dzieci na pewno był mocno odkrywczy a dla nas mocno pracowity. Rodzice śmiali s\ię z nas po powrocie, że wróciliśmy odpocząć po wakacjach. Bo przecież to na wakacjach winno się odpoczywać. Myślę, że jeszcze parę lat tak będzie a potem już się może karta odmieni.

Pozdrawiam Cię drogi gościu i obiecuję się poprawić w tym moim przelewaniu myśli na tą stronę.

Mariusz